Scena I
~~~ Ulica ~~~
Ania i Michalina stają na ulicy i rozmawiają.
- Dlaczego chciałaś się spotkać ? - zapytała Ania.
- Mam problem. Moja mama ciągle chodzi zdenerwowana, a Jej emocje opadają kiedy zaczyna na mnie krzyczeć.
Rozumiem, że może mieć gorszy okres w swoim życiu, ale to nie znaczy, że musi wyładowywać swoje emocje na mnie. ( M )
- Nie możesz się tym zamartwiać. Wiesz, że Ona Cię kocha i gdyby mogła dałaby się cały świat. ( A )
- Masz racje. Dziękuje po prostu muszę z nią porozmawiać i wszystko z nią wyjaśnić. Dziękuje. ( M )
Kiedy miały odchodzić podszedł do nich chłopak. Był może starszy od nich o kilka lat, może miesięcy. Jego twarz była szara, smutna pozbawiona kolorów. ( N )
- Chcecie może kupić towar ? - ( D ). Dziewczyny popatrzyły na Niego z rozbawieniem w oczach.
- Chyba się pomyliłeś. My nie zażywamy żadnych używek i innych tym podobnych rzeczy więc jakbyś pozwolił to my już pójdziemy.( A) - chciały go wyminąć, ale nie dawał za wygraną.
- To naprawdę dobry towar. Weźcie, a nie pożałujecie. ( D )
- Człowieku odpuść sobie. My nie chcemy tego brać, ponieważ mamy jeszcze rozumu w głowie i wiemy co pomaga, a co szkodzi.( M )
- A jak spuszczę trochę cenę ? ( D )- wyciągnął z kieszeni foliową torebkę w której znajdował się biały proszek. - No bierzcie puki się nie rozmyśle. ( D )
Dziewczyny spojrzały na siebie i nie wiedziały co mają zrobić. Michasia niepewnie rękę w stronę chłopaka i przyjęła woreczek. Chłopak zauważając, że do nich zbliża się patrol policyjny
zaczął uciekać. Michasia przyklękła i chciała wziąć woreczek, ale została lekko uderzona w ramie.
- Zostaw to i chodźmy.
Dwie policjantki szły spokojnym krokiem żwawo rozmawiają. ( W i O )
- Znowu dwie ofiary dopalaczy. Dlaczego ludzie są tacy lekko myślni. Nie wiedzą co może im się stać? Jak można się takim czymś truć ?- ( W ) urwała. Przed sobą zobaczyła dziewczyny
, które się szarpały, a obok nich leżał woreczek z białym proszkiem . Policjantki od razu do nich podbiegły i obezwładniając jej i konfiskując biały proszek. Zatrzaskują im kajdanki na rękach i
kierują się na komisariat.
Scena II
~~~ Komisariat ~~~~
(Stolik przy którym siedzą Michasia i Ania oraz Policjantki { Wiktoria i Ola } )
- Dziewczyny skont to macie ? ( O ) - rzuciła Ola foliową torebką na stół. - Radze mówić prawdę, bo to bardzo poważna sprawa i my nie możemy tego puścić płazem więc prosimy o powiedzenie wszystkiego co wiecie w tej sprawie.
- Proszę panią, tylko my nic nie wiemy w " tej sprawie i to..- (A) - pokazała na stolik- Nie jest nasze.
- Skoro to nie jest wasze to kogo ?( W )
- Nie wiemy .Nie znamy tego człowieka. (A)
- Dlaczego nie zostawiłyście dopalaczy na miejscu i szarpałyście się?
- Spanikowałam i tamto pytanie jest nie odpowiednie do sytuacji. ( M )
-
~~~ Ulica ~~~
Ania i Michalina stają na ulicy i rozmawiają.
- Dlaczego chciałaś się spotkać ? - zapytała Ania.
- Mam problem. Moja mama ciągle chodzi zdenerwowana, a Jej emocje opadają kiedy zaczyna na mnie krzyczeć.
Rozumiem, że może mieć gorszy okres w swoim życiu, ale to nie znaczy, że musi wyładowywać swoje emocje na mnie. ( M )
- Nie możesz się tym zamartwiać. Wiesz, że Ona Cię kocha i gdyby mogła dałaby się cały świat. ( A )
- Masz racje. Dziękuje po prostu muszę z nią porozmawiać i wszystko z nią wyjaśnić. Dziękuje. ( M )
Kiedy miały odchodzić podszedł do nich chłopak. Był może starszy od nich o kilka lat, może miesięcy. Jego twarz była szara, smutna pozbawiona kolorów. ( N )
- Chcecie może kupić towar ? - ( D ). Dziewczyny popatrzyły na Niego z rozbawieniem w oczach.
- Chyba się pomyliłeś. My nie zażywamy żadnych używek i innych tym podobnych rzeczy więc jakbyś pozwolił to my już pójdziemy.( A) - chciały go wyminąć, ale nie dawał za wygraną.
- To naprawdę dobry towar. Weźcie, a nie pożałujecie. ( D )
- Człowieku odpuść sobie. My nie chcemy tego brać, ponieważ mamy jeszcze rozumu w głowie i wiemy co pomaga, a co szkodzi.( M )
- A jak spuszczę trochę cenę ? ( D )- wyciągnął z kieszeni foliową torebkę w której znajdował się biały proszek. - No bierzcie puki się nie rozmyśle. ( D )
Dziewczyny spojrzały na siebie i nie wiedziały co mają zrobić. Michasia niepewnie rękę w stronę chłopaka i przyjęła woreczek. Chłopak zauważając, że do nich zbliża się patrol policyjny
zaczął uciekać. Michasia przyklękła i chciała wziąć woreczek, ale została lekko uderzona w ramie.
- Zostaw to i chodźmy.
Dwie policjantki szły spokojnym krokiem żwawo rozmawiają. ( W i O )
- Znowu dwie ofiary dopalaczy. Dlaczego ludzie są tacy lekko myślni. Nie wiedzą co może im się stać? Jak można się takim czymś truć ?- ( W ) urwała. Przed sobą zobaczyła dziewczyny
, które się szarpały, a obok nich leżał woreczek z białym proszkiem . Policjantki od razu do nich podbiegły i obezwładniając jej i konfiskując biały proszek. Zatrzaskują im kajdanki na rękach i
kierują się na komisariat.
Scena II
~~~ Komisariat ~~~~
(Stolik przy którym siedzą Michasia i Ania oraz Policjantki { Wiktoria i Ola } )
- Dziewczyny skont to macie ? ( O ) - rzuciła Ola foliową torebką na stół. - Radze mówić prawdę, bo to bardzo poważna sprawa i my nie możemy tego puścić płazem więc prosimy o powiedzenie wszystkiego co wiecie w tej sprawie.
- Proszę panią, tylko my nic nie wiemy w " tej sprawie i to..- (A) - pokazała na stolik- Nie jest nasze.
- Skoro to nie jest wasze to kogo ?( W )
- Nie wiemy .Nie znamy tego człowieka. (A)
- Dlaczego nie zostawiłyście dopalaczy na miejscu i szarpałyście się?
- Spanikowałam i tamto pytanie jest nie odpowiednie do sytuacji. ( M )
-
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz